Mambo jest jednym z najlepszych obecnie systemów zarządzania treścią witryn internetowych (CMS, Content Management Systems). Tworzenie i prowadzenie witryny z Mambo jest łatwe. Jeśli zamierzasz stworzyć własną witrynę, wybierz Mambo. Mambo jest właśnie dla Ciebie!
{mosimage}Korzystając z Mambo nie potrzebujesz znać HTML, XML czy DHTML, choć wszystkie te technologie są w Mambo zastosowane. Treści swojej witryny - teksty, obrazy wprowadzisz i zredagujesz za pomocą niezwykle przejrzystego panelu administracyjnego metodą: wpisz - kliknij - opublikuj!
Prosto... szybko... i łatwo!
Mambo jest najbardziej przyjaznym i najlepszym zaawansowanym systemem zarządzania treścią. Przy jego pomocy każdy może z łatwością stworzyć i prowadzić witrynę internetową. Z Mambo możesz stworzyć zarówno niewielką stronę domową, jak i potężny portal, witrynę prywtną i witrynę komercyjną.
MOS jest zupełnie inny niż wiele popularnych systemów portalowych.
Kluczową zaletą Mambo jest zarządzanie zawartością witryny za pomocą przeglądarki internetowej przez administratora, wszystkich redaktorów i autorów.
Każdy poradzi sobie z wprowadzaniem treści. Nie potrzebuje znać jakiegokolwiek języka programowania, by zmieniać zawartość witryny, ponieważ dysponuje do wprowadzania tekstów i obrazów edytorem typu WYSIWYG - What You See is What You Get (Co widzisz to otrzymasz).
Nie ma również potrzeby stosowania żadnych protokołów przesyłania informacji typu FTP.
Po prostu - piszesz, klikasz i publikujesz. A Twoja strona jest od razu dostępna dla odwiedzających.
Mambo działa niemal na wszystkich platformach systemowych: Linux, FreeBSD, MacOSX, Solaris, AIX, Win98/NT/2000/XP, Sun CobaltOS (RAQ4)
Mambo jest systemem bezpiecznym, z możliwością wielopoziomowego logowania użytkowników i administratorów - readaktorów i autorów.
To było 6 września. Budzik jak zwykle zadzwonił o 6.30.
Pijąc pierwszą kawę i zapalając pierwszego papierosa, z zaskakującą jak na krótkowidza jasnością
zauważyłem, że od dłuższego już czasu świat zmierza ku swemu dziwnemu owadziemu przeznaczeniu.
Wyszedłem z domu. Na ulicy ten sam gwar i pośpiech, ale ja byłem już wtedy zupełnie innym człowiekiem.
W tramwaju nie ustąpiłem miejsca staruszce, potem przeszedłem na czerwonym świetle,
wszedłem do baru na rogu i zamówiłem chałst życia, ale gruba kelnerka przyniosła mi
jedynie pięćdziesiątkę informując mnie, że Niemen wypił już swego czasu główne zapasy.
Przy stoliku obok siedział jakiś kot, który z zadowoloną miną pałaszował dorsza po węgiersku.
Zacząłem go przedrzeźniać, na pewno zrobiło mu się przykro. Wypiłem więc do dna i
raźnym krokiem pomaszerowałem dalej, w dół Marszałkowskiej: dwa kroki do przodu i trzy kroki w tył.
Z automatu na rogu zadzwoniłem do Raskolnikowa i powiedziałem mu, że nie musi już niczego
planować i że chętnie go wyręczę, o ile Dostojewski wypłaci mi jakieś honorarium.
Wymienił pewną kwotę, na którą od razu przystałem.
A potem udałem się do żony mojego najlepszego kolegi i odbyłem z nią krótki,
aczkolwiek nie pozbawiony przyjemności stosunek seksualny. A jeżeli chodzi o politykę,
to w nadchodzących wyborach zamierzam zagłosować na Romka Giertycha.
Bo jeżeli istnieje jakaś sprawiedliwość dziejowa, to mam teraz jedyną okazję,
żeby się o tym przekonać i nie zamierzam tej okazji przegapić.
1
1
0
1
2005-10-01 21:55:13
62
el cameleone
2005-10-01 22:01:03
62
0
2005-10-01 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
4
43
0
446
33
Ciało
Ciało urodziło się 3 października, nad ranem. Czysta forma. Idealne naczynie.
To ciało najpierw nauczyło się raczkować, potem ząbkowało.
Kiedy skończyło siedem lat rodzice posłali je do szkoły. Tam nauczyło się pięknie czytać i kaligrafować.
Kiedy na lekcji języka polskiego recytowało wiersze, w oczach pani można było dostrzec małe iskierki łez.
To ciało kiedyś dorosło. Nauczyło się zarabiać pieniądze, robić zakupy i kupować książki.
Świetnie wyglądało w sportowych garniturach szytych na miarę.
Przypadkiem zaczęło odczuwać też różne przyjemności.
Dlatego tak często chodziło do kawiarni na ciepłą szarlotkę z lodami,
która tak miło drażniła podniebienie. To ciało podpatrzyło kiedyś,
że ludziom zdarza się płakać w kinie. Od tego czasu regularnie płakało na wszystkich romantycznych komediach
i dramatach. Będąc w kościele, pomyślało (pomyślało?), że witraże powinny być szafirowe,
żeby kościół przybrał barwę kobiecej sukienki, szmaragdu,
takiej jaką widziało tego ranka na jednej z ulic.
To ciało nauczyło się również robić grymas bólu na widok krwi.
Ciało wydawało również wspaniałe przyjęcia dla znajomych. Z
awsze wspaniały pstrąg
w migdałach, smakowite mięsa w aromatycznych sosach i najlepsze francuskie wino.
To ciało śmiało się nawet z dowcipów i było bardzo przekonujące.
To ciało umarło kiedyś. Zginęło pod kołami samochodu, w drodze do domu, nad ranem.
1
1
0
1
2005-10-05 09:07:06
72
2005-10-05 09:08:05
62
0
2005-10-05 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
4
42
0
345
34
sałatka mniam mnaim
mamy jesien, tak?
czas, zeby zawekowac odrobine lata na zimę
oto przepis na pyszną sałatkę;-) ;
2 kg buraczków - ugotować i zetrzec na tarce jarzynowej na grubych oczkach
2 kg białej kapusty - drobno pokroić
40 dkg cebuli - pokroić w kostkę
zalewa:
2 szklanki wody
1 szklanka octu
35 dkg cukru
2 łyżki soli
razem zagotować
powyższe składniki wymieszac z zalewą ( zalewa przegotowana ) i powkładac do słoików.
słoiki gotować 0,5 godziny.
można dodać szczyptę maleńczuka do smaku;-)
SMACZNEGO!
1
1
0
1
2005-10-09 16:59:44
72
2005-10-09 20:42:51
62
0
2005-10-09 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
3
41
0
370
35
Psychotest
No to wyliczamy...
Między nami - kolegami
zapachniało skarpetami
to ten
to ten
to ten
wypuścil z du - py tlen
albo...
e - me - due - rabe
połknąl Chinczyk żabę
a żaba Chinczyka
co z tego wy - ni - ka ?
Jeżeli w obu wylicznakch wypadło na ciebie,
to może to oznaczać, żeś osobowość ze skłonnościami do
krętactwa, taki trochę miglant i obibok, a jednocześnie masz w sobie to coś.
Może to także oznaczać, że własnie tej chwili ktoś fałszuje wybory
za twoimi plecami i twój głos w gruncie rzeczy jest nieważny.
Na koniec zwracam się z prośbą o dopisywanie wyliczanek, które pamiętacie z dzieciństwa
lub tych, które obecnie panują na podwórkach.
Tylko czy teraz dzieci jeszcze wyliczają,
czy to już tylko zabawa,
w którą bawią się wyłącznie dorośli ?
1
1
0
1
2005-10-09 20:33:14
65
2006-03-24 16:03:58
62
0
2005-10-09 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
5
40
0
915
36
synestezja
synestezja to wspolodczuwanie.
to pojawianie sie przy okreslonym bodzcu zmyslowym wrazen zmyslowych innego rodzaju.jednym z charakterystycznych rodzajow synestezji jest barwne slyszenie.
" Zimne swiatło skurczone do listka
ostatniego na brzozie
odleciało bladożółte we mgłę"
J. Przyboś
a ja wlasnie slucham pink floyd "delicate sound of thunder".
tutaj pragnienia sa bladoniebieskie,
oczekiwanie przyjmuje barwe cieplego plomienia, a gitara davida gilmoura dotyka tego co jeszcze nie wypowiedziane.
i w tym momencie nie jest wazne, ze jutro pewnie wstane zbyt pozno, zeby zjesc sniadanie i napic sie kawy, ze bede biec do tramwaju, gubiac po drodze resztki snu i "wish you were here". :-)
-2
1
0
1
2005-10-12 22:23:41
72
0
0
2005-10-12 00:00:00
60
0
3
39
sprytna bateria
Jedna sprytna bateria potrafi skazić 1 metr kwadratowy ziemi lub 1 metr sześcienny wody.
Federacja Zielonych GAJA, we współpracy z Organizacją Odzysku REBA SA, budują w zachodniopomorskim System Selektywnej Zbiórki Baterii.
Przystąpić do niego mogą wszyscy przedsiębiorcy, instytucje publiczne, szkoły czy organizacje pozarządowe.
Więcej informacji znajdziecie na stronie www.gajanet.pl
A co może zrobić zwykły różowy zajączek duracell, który niekoniecznie angażuje się w pracę wielkich instytucji?
Może zbierać zużyte baterie z kalkulatorów, zegarków,walkmenów itd. i oddawać je do zakładów fotograficznych, jeżeli w okolicy nie ma specjalnego pojemnika. Podobno przyjmują te baterie bez problemu;-)
Można równiez ewentualnie przed wyrzuceniem ich do kosza, zapakować w jakiś plastikowy woreczek, który notabene rozkłada się przez jakieś 150 lat. Ale to jedynie półśrodek i w nasze 180 urodziny sprytna bateria może dać znów o sobie znać.;-)
1
1
0
1
2005-10-14 18:00:48
72
2005-10-16 02:20:35
62
0
2005-10-14 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
2
38
0
432
37
synestezja
Synestezja to wspolodczuwanie,laczenie i przeksztalcanie roznych wrazen zmyslowych; to pojawianie sie przy okreslonym bodzcu zmyslowym wrazen zmyslowych innego rodzaju. jednym z charakterystycznych rodzajow synestezji jest barwne slyszenie.
Zimne swiatlo skurczone do listka
ostatniego na brzozie
odlecialo bladozolte we mgle.
J.Przybos
sroda.pozny wieczor.slucham pink floyd "delicate sound of thunder". tutaj pragnienia sa bladoniebieskie, oczekiwanie przyjmuje barwe cieplego plomienia, a gitara dawida Gilmoura dotyka tego co jeszcze nie wypowiedziane.
i w tym momencie nie jest wazne, ze jutro pewnie wstane zbyt pozno, zeby zjesc sniadanie i napic sie kawy, z ebee biec do tramwaju, gubiac po drodze resztki snu i " wish you were here" :-)
-2
1
0
1
2005-10-14 12:53:16
72
0
0
2005-10-14 00:00:00
59
0
0
38
synestezja
Synestezja to współodczuwanie, łaczenie i przekształcanie róznych wrażeń zmysłowych; to pojawianie sie przy określonym bodźcu zmysłowym wrażeń zmysłowych innego rodzaju. Jednym z charakterystycznych rodzajów synestezji jest barwne słyszenie.
"Zimne światło skurczone do listka
ostatniego na brzozie
odleciało bladożółte we mgłę."
J. Przyboś
Środa. Późny wieczór. Słucham Pink Floyd "delicate sound of thunder". Tutaj pragnienia są bladoniebieskie, oczekiwanie przyjmuje barwę ciepłego płomienia, a gitara Davida Gilmoura dotyka tego, co jeszcze nie wypowiedziane.
I w tym momencie nie jest ważne, że jutro pewnie wstanę zbyt późno, żeby zjeść śniadanie i napić się kawy, że będę biec do tramwaju, gubiąc po drodze resztki snu i "wish you were here".
;-)
1
1
0
1
2005-10-14 13:24:34
72
2006-03-24 16:03:42
62
0
2005-10-14 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
6
39
0
888
40
Alicja
"- Jak to? O tobie - wykrzyknał Tweedledee i tryumafalnie klasnął w dłonie - a gdyby przestać snić o tobie, to jak sądzisz, gdzie byłabyś?
- Tu gdzie jestem oczywiscie - powiedziała Alicja
- O nie! - odparł pogardliwie Tweedleede. - Nie byłoby cie nigdzie. Jesteś tylko byle czym z jego snu!
- Gdyby ten król ocknął się - dodał Tweedledum - zdmuchnęłoby cię...dmuch...jak płomień świecy.
- Nieprawda! - zawołała obrażona Alicja."
Więc czym jestem, jak nie moim snem o Tobie i o mnie?
Codziennie rano zasypiam. Codziennie rano tworzę najpiękniejszy sen, na jaki mnie stać. Ubieram się w najlepsze uczucia, jakoś radzę sobie z jesienną zadumą i deszczem, pracuję, rozmawiam z ludźmi, gotuję, uśmiecham się, płaczę...
Czasem gniewam się na Ciebie, moją mamę, sąsiadów i swoje odbicie w lustrze...
Próbuję cieszyć się tym snem i gubię się w tysiącu niepotrzebnych drobiazgach...
Codziennie przed snem,zasypiam; i śnię mój najlepszy sen o Tobie i o mnie.
I wiem, że to ja, że ten sen jest moją własnością.
1
1
0
1
2005-10-21 23:02:04
72
2005-10-22 17:07:59
62
0
2005-10-21 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
4
37
0
662
41
Helołin
Jest taki dzień w roku, kiedy zamiast stać na mrozie przy pobliskim przedszkolu
mogę sobie wygodnie usiąść w fotelu z miską słodyczy i błogim uśmiechem na ustach.
Nie muszę się martwić o nic. One przyjdą same. Gdy zadzwonią, ja otworzę i udam zdziwienie widząc roześmianą gromadkę. A na pytanie "słodycze albo psikus?" odpowiem niewinnie "psikus, moje miłe psikus". Mam nadzieje, że w tym roku wybór będzie równie duży jak w zeszłym. Z rok u na rok jest coraz lepiej i nie ukrywam, że ta tendencja bardzo raduje moje serce. Cieszy mnie to, że żyje w społeczeństwie, które zawsze dokonuje słusznych wyborów, nie ważne czy chodzi tu o wybór prezydenta, czy o zaakceptowanie tego co oferuje mu kultura zachodu.
1
1
0
1
2005-10-31 19:57:48
62
pedofil
2005-12-04 21:26:30
62
0
2005-10-31 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
7
36
0
563
44
Orzeł
Orzeł w górze popierdala,
Ale cóż to, nagle skała
W dupie chyba on miał oczy,
Teraz leży i krwią broczy.
Orzeł symbol wielkości, najwyższy z ptaków, król powietrza. Geneza orła jako symbolu sięga czasów wspólnoty praindoeuropejskiej, kiedy to orzeł jako symbol siły stał się atrybutem pierwszego z bogów praindoeuropejskiego panteonu - Diausa, znanego z późniejszej w Grecji jako Zeus, w Rzymie natomiast jako Jupiter (archaicznie Diouis pater).
Najstarszy wizerunek (jeszcze nie heraldyczny) orła jako znaku polskiego widnieje na okolicznościowym denarze Bolesława Chrobrego z około 1000 roku.
Symbolika orła przetrwała do dnia dzisiejszego i widnieje w wizerunku każdego nowożytnego państwa.
Każde z mocarstw przeszłości z czasem przestało istnieć. Znikneło lub też nastąpiło przeistoczenie formy na słabszą. Skała jest metaforą bezpośredniej przyczyny upadku imperium. Pozostaje pytanie : Czy konieczna była katastrofa, czy orzeł mogł uniknąć upadku i zderzenia ze skałą ???? Czy upadek Rzymu i każdego imperium,zarówno starożytnego jak i nowożytnego był i jest konieczny?
Być może taka już jest nie unikniona kolej rzeczy, że każda materia już od pierwszej sekundy zaistnienia dąży ku swojej zagłedzie.
1
1
0
1
2005-11-19 21:47:37
70
John
2005-11-21 12:13:00
62
0
2005-11-19 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
2
33
0
530
45
Konkurs na analize wiersza.
PTASZEK SOBIE FRUNIE Z DALA,
W GÓRZE SŁOŃCE ZAPINDALA,
ŻABA DUPĘ W WODZIE MOCZY,
KURDE! CO ZA DZIEŃ UROCZY!!!
1
1
0
1
2005-12-01 02:36:23
70
2005-12-04 21:22:20
62
0
2005-12-01 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
3
32
0
348
46
codziennik
Gwoli wyjaśnienia:
Proszę nie spodziewać się tu żadnych wielce błyskotliwych uwag, spostrzeżeń czy fajerwerków, a poniższy tekst potraktować raczej jako przedpole do rozważań.
Już jakiś czas temu, w pejzaż naszego miasta, na dobre wpisali się gazeciarze. "metro", "dzień dobry", "echo" to tytuły gazet, rozdawanych w przejściu na dworcu, na przystankach czy w ulicznym korku. Większość ludzi bierze je od zmarzniętych gazeciarzy, chcąc, nie chcąc, jak ulotkę, spiesząc się do pracy. Życie takiej prasy jest niezwykle krótkie, chwilę poźniej ląduje ona w najbliższym śmietniku lub bezposredmio na ulicy. Innym towarzyszy w drodze do pracy. Horoskop, garść informacji sportowych i trochę polityki, w sam raz na piętnastominutową podróż autobusem linii 111.
Ja zdążyłam się już do nich przyzwyczaić , a może nawet polubić. Z drugiej jednak strony zastanawiam sie komu jest to potrzebne i czy te setki kilogramów, zdecydowanie miernej prasy wniosą coś do naszego postrzegania świata. Zastanawiam się również, kto sponsoruje wydawanie tych codzienników i jakie pobudki nim kierują.
Pewne jest jednak, że gazeta wciśnięta pod pachę spieszącego ulicą jegomościa czy zasłaniająca oblicze pewnej młodej damy, może korzystnie wpłynąć na ich wizerunek. A nasze społeczeństwo przybiera na chwilę inteligentny wyraz twarzy.
1
1
0
1
2005-12-04 19:15:02
72
2005-12-04 23:09:35
72
0
2005-12-04 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
6
31
0
456
47
lokomotywa
stoi na stacji lokomotywa
ciężka, ogromna i pot z niej spływa...
i do dziś nieiwiele się zmieniła ta polska lokomotywa, która już ledwo ciągnie. Na trasie pociągu "Kaszub" z Krakowa do Gdyni, z dużą przesadą nazwanego intercity, tytułowe urządzenie jest zmieniane na stacji Warszawa Wschodnia, chociaż pociąg nie zmienia kierunku jazdy.
Cała operacja trwa około 20 minut i jest korzystna jedynie dla gościa, który zdąży w tym czasie sprzedać torbę zimnego, jasnego (swoją drogą myslałem, że chociaż to się zmieniło). Dwukrotnie zapytałem jakże miłą obsługę pociągu o przyczynę tej zmiany. Raz usłyszałem odpowiedź, że jest to podyktowane względami technicznymi: pozwala to przyśpieszyć jazdę pociągu (sic!) a inym razem, że wynika to z regionalnych przepisów spółek kolejowych. Pewnie lokomotywa z Krakowa jest w Gdańsku źle widziana... a np z Warszawy już nie... Być może istnieje coś na wzór przyjaźni i niechęci klubów piłkarskich również w środowisku lokomotyw. Para buch, koła w ruch... szkoda tylko, że tyle tej pary jest przegwizdane.
1
1
0
1
2005-12-10 22:47:13
66
2005-12-11 13:31:31
62
0
2005-12-10 00:00:00
clock.jpg
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
2
30
0
364
48
popelina
Dla wszystkich, którzy, podobnie jak ja, mają efekt wymiotny słuchając każdego roku tych samych gównianych piosenek świątecznych, z których największą popeliną jest WHAM, proponuję nieco przerobioną wersję "przeboju":
Last Christmas, I swallowed your ring
But the very next day, I gave it away
This year, to save me from tears
I'll only drink beer
Last Christmas, I swallowed your ring
But the very next day, I gave it away
This year, to save me from tears
I'll only drink beer
Once eatten and twice shy
I keep my distance but you still wait my shit
Tell me baby do you recognise it?
Well it's been a year, it doesn't surprise me
WESOŁYCH ŚWIĄT
1
1
0
1
2005-12-17 14:41:38
66
2005-12-17 17:17:05
62
0
2005-12-17 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
docbook_type=
3
29
0
474
49
życzenia
jako że Święta już niedługo, a ja już jutro stracę łączność z krajem, pozwolę sobie za pośrednictwem bulwaru złożyć wszystkim czytelnikom, najsercowniejsze życzenia świąteczne. Bodzio, Aga, Marcinek,
Jacek, Łukasz, Esiu, Adaś, Iwona, Leszek, Basia, Jarek, Ewa, Paczewa i wszyscy wszyscy!!!życze WAM radosnych i energetycznych, jednym słowem wspaniałych Świąt!!! pozdrawiam!
Ewelina
1
1
0
1
2005-12-21 23:29:07
72
2006-01-13 20:34:12
62
0
2005-12-21 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
6
28
0
363
52
"Skazany na bluesa"

"Skazany na bluesa" - wbrew pozorom recenzja
"SKAZANY NA BLUESA"
słowa: Ryszard Riedel
C G
Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj.
Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj, o nie!
C G
Bo przyjaciela straciłbyś,
Bo przyjaciela straciłbyś, jak ja!
Nie, ty go nie znałeś,
Lubiłeś tylko czasami posłuchać jak gra,
a czy pomyślałeś:
Skąd biorą się tacy jak on?
Był jednym z niewielu, skazanych na bluesa.
Ten wyrok dodawał mu sił.
Miał dom i rodzinę,
spokojnie mógł żyć.
Lecz często uciekał, by stanąć przed wami,
C B F
By znów nabrać sił. x2
Bo czasu miał mało, przeczuwał to.
Skazany na bluesa,
No ilu jest jeszcze takich jak on?
Skazany na bluesa,
No ilu jest jeszcze takich jak on?
----
Ten film jest trochę jak "Wehikuł czasu",
dzięki któremu można raz jeszcze,
przez jedną krótką, niekoniecznie "piękną, chwilę"
przespacerować się "Małą aleją róż".
Polecam wszystkim "Lunatykom".
Tylko ilu jest jeszcze takich jak ON?
1
1
0
1
2006-01-23 00:18:57
64
2006-03-24 16:03:29
62
0
2006-01-23 00:00:00
key.jpg
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
29
25
0
725
50
CYTAT
● 100-letni buk w ciągu swojego życia może związać dwutlenek węgla z powietrza o takiej objętości, jaką ma 80 000 domów jednorodzinnych, każdy o pojemności
650 m3, taką pracę musiałoby wykonać aż 2700 małych drzew.
Duży klon srebrzysty może w gorący, letni dzień wyparować ponad 265 l wody
(Szczepanowska, 2001)
Rośliny mają także ogromne znaczenie w procesie tłumienia hałasu w mieście.
Skutki działania hałasu kumulują się w organizmie, a jego oddziaływanie rzadko ujawnia się od razu. Hałas jest jedną z głównych przyczyn zaburzeń nerwowych i psychicznych.
Wydajna praca umysłowa jest możliwa jedynie w hałasie nie przekraczającym 60 dB. Długotrwałe działanie hałasu o natężeniu powyżej 80 dB powoduje zaburzenia narządu słuchu, układu nerwowego i pokarmowego, choroby serca, wzrost tętna i ciśnienia krwi, pobudliwość, osłabienie uwagi, bezsenność, obsesje, stany lękowe. Wibracje wywołują u ludzi dolegliwości kręgosłupa i układu pokarmowego...
1
1
0
1
2006-01-12 08:32:38
68
2006-01-13 20:43:43
62
0
2006-01-12 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
7
27
0
277
51
znaki drogowe
Dziś około godziny 9.30 prowadzę samochód z córeczką za siedzeniem kierowcy w foteliku i żoną na siedzeniu pasażera ulicą Jarową w stronę ulicy Smoluchowskiego. Mam zamiar skręcać w lewo w stronę akademii medycznej i zgodnie ze znakiem ustawionym przed skrętem mam pierwszeństwo. Taki sam znak stoi na ulicy Smoluchowskiego. Własnie lekko się wychylam zza zakrętu gdy...
...w przód samochodu uderza rozpędzony Ford Mondeo. Jego prędkość jest większa od mojej pewnie około 30-40 km/godz. To nie dużo, ale szarpie porządnie. Patrzę na Zuzie (córeczkę) na szczęście chroni ją dobry fotelik i nawet nie zapłakała, wysiadam z samochodu i informuję kierowcę Forda co sądze o nim samym i jego umiejętnościach jako kierowcy. Ma szczęście, że się nie sprzeciwia bo ręcę mnie swędzą. Coś mamrocze żeby nie wzywać Policji i może to jakoś załatwimy. Informuję go, że jak się nie zamknie to za chwilę będzie w ryj co odnosi zamierzony efekt. Policja przyjeżdża dość szybko spisują protokół, dmuchanko a pomoc drogowa zabiera samochody bo nie nadają się do dalszej jazdy. Sprawca mówi sorry i odjeżdza.
Jaki morał tej historyjki? Ano nawet kilka. Po pierwsze miejsce kolizji (skrzyżowanie Jarowej i Smoluchowskiego) jest dość niefortunne i należy zachować na nim dużą ostrożność ze szczególnym uwzględnieniem zasady ograniczonego zaufania. Po drugie zawsze należy jechać po trzeźwemu w pasach i nie myśleć o wożeniu maluszków bez fotelika bo nawet przy małym uderzeniu może to się tragicznie skończyć. Po trzecie warto jest wezwać Policję kiedy jesteśmy poszkodowanymi bo notatka jest bezspornym dowodem w przypadku roszczeń u ubezpieczyciela sprawcy poza tym na pewno każdy jest zdenerwowany i może nie wiedzieć co dokładnie trzeba w takich sytuacjach robić. No i najlepiej nie wsiadać za kółko 13 w piątek...
1
1
0
1
2006-01-13 12:01:16
66
2006-01-23 00:15:28
62
0
2006-01-13 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
6
26
0
722
53
opady śniegu
Gdy nagle mieszkając w bloku lub robiąc zakupy w hipermarkecie ujrzysz gęste opady śniegu za oknem to najprawdopodobniej odśnieżają dach. Tak będzie jeszcze przez pare dni może tygodni a potem wszystko wróci do "normy"
1
1
0
1
2006-01-30 18:03:32
66
2006-02-03 16:05:40
62
0
2006-01-30 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
3
24
0
306
54
Moja droga do świętości
Postanowiłem zostać świętym.
Właściwie w grę wchodziła tylko kanonizacja mojej osoby jeszcze za życia.
Plan był równie prosty jak proste było moje pragnienie. Na początek należało zadbać o aurę świętości otaczającą mnie i wypełnić nią przestrzeń, w której przebywałem.
W sklepie z dewocjonaliami kupiłem słoik kadzidła kościelnego. Grudki żywicy noszone w kieszeniach marynarki po dyskretnym podgrzaniu zapalniczką wywoływały efekt niewspółmierny do poniesionych kosztów ( 280g kadzidła - 20 zł, zapalniczka jednorazowa - 1 zł 50 gr). No po prostu pachniałem świętością.
Dodatkowo zadbałem o to, żeby zawsze było mnie czuć winem mszalnym. Bez względu na porę dnia i nocy wionęło ode mnie równie intensywnie. Wiązało się to oczywiście z dużą samodyscypliną i poświęceniem, nie wspominając już o kosztach.
Musze przyznać, że sztucznie spreparowana wokół mnie aura świętości wywoływała bardzo silne bogobojne uczucia wśród napotkanych przechodniów. Żeby być zupełnie szczerym muszę dodać, że do wywoływania bojaźń bożej trochę wspomagałem się także biczem pokutniczym.
Za każdym jednak razem robiłem to z umiarem i bardzo powściągliwie, nie chcąc nazbyt narzucać się grzesznym ze swoją świętością.
Po pewnym czasie, który jest potrzebny do oswojenia pierwszego szoku bo bliskim kontakcie ze świętością, zauważyłem, że bogobojność w oczach grzesznych zaczęła powoli ustępować podejrzliwości, a nawet w niektórych przypadkach wyraźnej niechęci. Ta niepokojąca tendencja nie miała jednak wpływu na niezłomność mojego podążania ku świętości.
Gdy uznałem, że moje działania w środowisku lokalnym odniosły zamierzony efekt zostało mi już tylko uporczywe wysyłanie maili do Benedykta. Wykorzystałem do tego celu darmowy skrypt perlowy do generowania spamu. Ponieważ użyłem kilkudziesięciu niezabezpieczonych serwerów pocztowych zlokalizowanych głównie we Francji i na Tajwanie jako tzw. open relay ilość wysyłanych dziennie maili do Benedykta była naprawdę imponująca.
Wiedziałem, że Watykan w końcu będzie musiał ulec sile moje perswazji.
Tak było do przedwczoraj. Wczoraj po raz pierwszy otrzymałem zwrot maila z dołączoną wiadomością:
----- The following addresses had permanent fatal errors -----
(reason: 550 5.1.1 ... User unknown)
Wkrótce w moje skrzynce pocztowej pojawiło się kilkaset podobnych wiadomości.
Popołudniu z przykrością stwierdziłem, że komórka Benedykta też nie odpowiada.
Szkoda, bo najbardziej w moich kanonizacyjnych staraniach polubiłem wieczorne dawanie dzynków.
Dziś już jest inaczej ... rano zacząłem rozważać przejście na islam.
W IKEI jest duża przecena na chodniczki.
1
5
0
15
2006-02-06 20:19:33
65
2006-02-07 20:26:56
62
0
2006-02-06 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
3
1
0
342
55
effr
dfgfgfd
fgfdgfg
-2
1
0
1
2006-02-14 23:37:57
65
0
0
2006-02-14 00:00:00
12
0
0
65
aaa
1
1
0
1
2006-04-17 07:25:30
66
2006-04-24 13:08:45
66
0
2006-04-17 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
3
14
0
305
56
Gorąca prośba
Droga Redakcjo!
W ostatnią niedzielę (12 lutego roku pańskiego 2006) wybarłem się z moim kolegą Rysiem na stary most, pomiędzy Moreną a Niedźwiednikiem. Most ten jest częścią nieużywanej już linii kolejowej ciągnącej się od Oliwy gdzieś w pizdu chyba po Auchan'a. Obecnie ten, jak i pozostałe mosty tej linii używane są w celach wspinaczkowych. Rysiu i ja dotarliśmy pod most około południa. Świeciło słońce, nie wiało i ogólnie było git. Chęci do wspinania, cały sprzęt i wszystko pozostałe było już gotowe, tak więc nie było żadnych przeciwwskazań aby zacząć łojenie. Zasadniczo pobieżnie szło jak po maśle - Rysiu wisiał w przewieszeniu, a ja z dołu asekurowałem go. Jednak w pewnym momencie noga Rysia utknęła niefortunnie w szczelinie między cegłami, a na domiar złego jego but zaczepił się o jakiś hak od wieków nie używany (i w ogóle nikt nigdy nie wiedział po jakiego ch..ja był tam wbity). Rysiu walczył zaciekle z nogą (i hakiem), ale niestety bezskutecznie. Musiałem chłopa ratować. Zablokowałem linę na której wisiał i zacząłem się wspinać. Odhaczenie jego nogi i buta zajęło mi małą chwilę i kiedy myśleliśmy, że już po strachu, Rysiu (łajza jakich mało) szarpnął się jakoś koślawo i lina, którą go asekurowałem wypięła się z jego uprzęży i poleciała na dół... Spojrzałem na niego oczami pełnymi nienawiści i zarazem zaskoczenia. W tym momencie wisieliśmy razem pod sufitem jakieś 7 metrów nad ziemią bez żadnej asekuracji. Na szczęście miałem ze sobą jeden hak, który szybko wbiłem i wykorzystałem aby się podpiąć. Rysiu wpiął się w przyczynę całego zamieszania. I tak wisieliśmy jak te dwie uschnięte muchy pod sufitem starego strychu... I tak wisimy do dzisiaj... Stąd moja gorąca prośba. Czy mógłby ktoś z redakcji przyjść pod most, wziąć naszą linę i zrzucić ją nam z góry? Oczywiście nie nalegam i jeśli Szanowna Redakcja jest zbyt zajęta to trudno, ale Rysiu odgryzł już sobie cztery palce lewej ręki i wtrząchnął oba buty (ja się jakoś trzymam, bo zjadłem obfity obiad przed wyjściem). Poza tym biedak nie ma już jednego oka (wrony wydziobały podczas snu...) Podsumowując - jeśli ktoś znajdzie chwilę czasu to bedziemy bardzo wdzięczni. Serdecznie pozdrawiam i darz bór!
1
1
0
1
2006-02-14 23:38:51
71
2006-02-20 00:43:35
71
0
2006-02-14 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
4
23
0
425
57
BULWALERIA
Droga Społeczności Internetowa Portalu Bulwar.Info, z myślą o Was i czego nie ukrywamy, także o Nas, przygotowaliśmy nowy dział - Bulwaleria. Swoją nazwę zawdzięcza on, cudownemu w swej prostocie, połączeniu 3 słów: bulwar, galeria i Waleria ;-).
W dziale tym, już wkrótce znajdą się, mamy nadzieję za Waszą sprawą, zdjęcia, empetrojki oraz filmiki opisujące multimedialnie sprawy, które Was bulwersują, inspirują, motywują, kształtują, dołują, mobilizują jednym słowem - Bulwarują.
Już teraz zapraszamy do 3 galerii: Graffiti, Most, Autorzy.
Uproszczona instrukcja obsługi galerii:
1. Wybierz galerię, którą chcesz oglądnąć - aktywny link z nazwą galerii lub zdjęcie zajawka.
2. Wybierz dowolne zdjęcie z wyświetlonej galerii, aby zobaczyć jego powiększenie.
3. Do nawigacji między zdjęciami można wykorzystać przyciski funkcyjne nad powiększoną fotografią.
4. Do przeglądania wszystkich zdjęć w galerii najwygodniej użyć funkcji SlideShow: PLAY
Uwaga: Ilość zdjęć w galerii Autorzy, jest odwrotnie proporcjonalna do ilości opublikowanych artykułów.
1
1
0
1
2006-02-21 20:55:33
62
2006-03-08 14:59:40
62
0
2006-02-21 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
22
22
0
410
58
Dzień Kobiet - 8 Marca
{mosimage}
Wszystkim Czytelniczkom!
Z okazji Dnia Kobiet,
Najlepsze życzenia składają,
Czytelnicy!
1
1
0
1
2006-03-08 14:40:52
73
2006-03-08 16:42:02
62
0
2006-03-08 00:00:00
lukasz/kwiatekdzienkobiet.jpg|right||0||bottom|center|
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
26
21
0
426
59
Niesamowite odkrycie podczas powrotu do domu....
Mając niesamowitą okazję chodzenia pieszo do domu, z braku myśli które zajmowałyby mój mózg (wtedy ponoć czas szybciej biegnie) zaobserwowałem ciekawą rzecz. Z początku nie mogłem uwierzyć w to co widzę, gdyż najciekawsze jest to iż miałem możliwość obserwowania tego za każdym powrotem do domu. Co więcej okazało się iż codziennie przynajmniej kilka razy doświadczam tego zjawiska i nagle doznałem olśnienia - jestem od krok od obserwacji czegoś niesamowitego, czego nikt wcześniej nie zauważył. Z wrażenia stanąłem jak wryty na przejściu dla pieszych i pomimo czerwonego światła trwałem tak nadal. Dopiero dzięki uprzejmości kierowcy, a raczej jego klaksonu postanowiłem działać... .
... A wiec idąc ulicą zacząłem obserwować ludzi w samochodach, przypomina mi się reklama chyba Bennetona, gdzie na stronie gazety było przynajmniej z 200 różnych ludzkich twarzy wyrażających wszystkie możliwe uczucia rasy i wiek. To samo zacząłem zauważać obserwując kierowców i pasażerów. Ile różnych sytuacji dało się zauważyć, ile różnych spraw rozgrywało się jednocześnie w każdym z samochodów. Począwszy od uśmiechów, rozmów, nuceniu piosenek, a skończywszy na płaczu, kłótni i zdenerwowaniu (tego niestety było najwięcej). Nagle zdałem sobie sprawę ile obok nas toczy się różnych historii za brudnymi, bądź czystymi szybami samochodów. Tym właśnie spostrzeżeniem chciałem się z Wami podzielić....
1
1
0
1
2006-03-21 11:25:07
74
2006-03-21 16:21:49
62
0
2006-03-21 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
9
20
0
290
60
Jak się chronić przed skorpionami.....
W tymże artykule chciałbym poruszyc drażliwy temat obrony przed skorpionami. Jest to kontynuacja dyskusji toczonej na łamach jednej z trójmiejskich gazet, który chciałbym tutaj rozwinąć. Na początek temat - skorpiony, myślę sobie dziwna sprawa przecież w Polsce nie ma skorpionów bo to i zimno i piasku mało.... Oho temat na pozór bez sensu ale może to tylko przykrywka, ale przecież zacząłem dalej dociekać, są przecież ogrody zoologiczne, czyżby wiec groziła nam zmasowana ucieczka skorupiaków i pająków? Zacząłem się zastanawiać iż to mało prawdopodobne chociaż, kto wie przy współczesnej technice wszystko sie może zdażyć. I gdy byłem już zupełnie zbity z tropu nagle mnie olśniło....
.... a co z ludźmi hodującymi niebezpieczne zwierzęta. Tak! Czułem już że podjąłem właściwy trop. Bo przecież nikt nie wie, czym mogą zajmować się nasi sąsiedzi. Od razu wyobraziłem sobie sytuację w której budzę się i widzę na pościeli w łóżku skorpiona. Co wtedy robić, jak uniknąć ugryzienia? Wiadomo jak się człowiek znajdzie w tarapatach to przychodzi mu myśl "a trzeba było myślec o tym wcześniej". Świadom tego zacząłem przygotowania. Budowę zasiek zacząłem, z braku wyrafinowanych środków, od zbudowania rynienki wokół łóżka z gazet i papierów reklamowych tych nieprzemakalnych. Potem wypełniłem wszystko gęstym sokiem porzeczkowym, gdyż aktualnie taki własnie posiadam. Rynienka jest dość głęboka, więc skorpion nie da rady przejść bo sie cały sklei i będzie się czuł nieswojo. Myślałem też o budyniu czekoladowym, ale akurat nie miałem żadnego, a poza tym to dużo przy tym roboty. No, pierwszy pierścień zabezpieczeń zrobiony. Czas na zabezpieczenia drugiego stopnia. Tu wielce przydatny okazał się klej Butapren, którego posiadam spore ilości, z racji klejenia niegdyś modeli kartonowych. Stosując technike kładzenia placków stworzyłem coś w rodzaju pola minowego. Gdzieniegdzie ustawiłem pułapki typu spadający but czy inny obiekt mający przydusić niesfornego skorupiaka. Kiedy już wszystko ukończyłem mogłem się wreszcie położyć spać. Jedyna niedogodność polegała na tym aby nie wdepnąć w któreś z misternie przygotowanych pułapek co czasami sie zdarza, ale czymże jest drobna niedogodność w porównaniu z komfortem bezpiecznego snu. Każdemu polecam takie badź inne systemy zabezpieczeń bo nie wiadomo czy pewnego ranka obudzicie się widząc spacerującego po waszej pościeli skorpiona. Obecnie zastanawiam się czy nie rozbudować mojego systemu również przeciwko pająkom i mrówkom. Pozdrawiam serdecznie i pamiętajcie licho nie śpi.
0
1
0
1
2006-03-21 11:52:26
74
2006-03-21 22:52:18
62
0
2006-03-21 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
2
19
0
1
61
Polski hydraulik a szara codzienna rzeczywistość
Któż z Was nie miał doczynienia z fachowcami? {mosimage}
Chyba każdy przynajmniej raz w życiu zasmakował awarii tego bądź owego i niestety miał również przyjemność bezpośredniego kontaktu z fachowcem. Niestety wzorując się na reklamie Polskiego Hydraulika można nabrać zupenie błędnych przekonań jakoby osoby te (fachowcy znaczy) byli uprzejmi, znali się na swojej robocie, byli czyści, schludni i potrafili zabawić nas inteligentną rozmową. Jak jest chyba każdy wie, ja chciałem się podzielić kilkoma sytuacjami w których uczestniczyłem osobiście.....
Sytuacja 1. Na tyłach naszego pokoju w pracy jest bardzo duża szafa z mnóstwem akt, która została wykonana aby zabudowąć scianę i wnekę obok. Niedawno wprowadziliśmy się do budynku wszystko już poukładane, ale w okolicach szafy strasznie śmierdzi... Po kilku dniach nieprzyjemnego fetoru przyjechał "majster" który remontował cały budynek. Patrzy sie, patrzy i mówi "Aaa zapomniałem ku..wa zaślepić rurki od wentylacji" dodam że rurka miała połączenie z rurą ściekową... dalej mówi "musicie tą całą szafę rozebrać to wam tę rurkę zaślepię". Genialne co?
Sytuacja 2. Podczas napuszczania wody do instalacji grzewczej, koło mojego krzesła zaczeła rosnąć w zastraszającym tempie plama na wykładzinie. Przyszedł fachman i ze spokojem mi oświadczył że zapomniał dokręcić uszczelkę w kaloryferze. Luz
Sytuacja 3. Podczas wiercenia w ścianie dziury fachowcy przebili rurę od instalacji grzewczej - zalało dwa piętra. Nawet jeden mięsień nie drgnął na twarzy majstra. Zdarza się....
Sytaucja 4. Wykładzina która została położona w głownym pokoju, wcześniej była przechowywana w bardzo mokrym pomieszczeniu, namokła to się rozszerzyła. Po przycięciu jej i położeniu, nie minęło trochę czasu, wykładzina wyschła i się skurczyła wiadomo z jakim skutkiem. Spoko..
Sytuacja 5. Opisywane wczesniej sytuacje zdarzyły się w ciągu zaledwie tygodnia prac wykończeniowych, a były one tylko mizernym wstępem do sytuacji opisywanej teraz. Pomijam takie nieistotne epizody ze źle zamontowanym prysznicem, odpadajacymi kafelkami czy cieknącym sufitem gdyż nie starczyłoby mi miejsca na opisanie tego wszystkiego. Pomyślałem sobie, to jest już szczyt partactwa i niechlujstwa. Jakże się myliłem.
{mosimage} Od ponad roku mielismy kłopoty z ogrzewaniem. System jest taki, że ustawiamy w pomieszczeniu żądaną temperaturę a sygnał idzie do elektrycznego zaworu, który reguluje dopływ ciepłej wody do kaloryferów. Wiadomo wyższa temperatura cieplejsze kaloryfery. Niestety zaczęło być odwrotnie wyższa temperatura zimniejsze kaloryfery - co gorsza nie dało sie znaleźć żadnej zależności pozwalającej zlokalizować uszkodzenie czy błąd w ustawianiu systemu. Jako, że każdy Polak jest niesamowitym specjalistą w każdej dziedzinie, powstała teoria, że piec na dole bada stan odkręcenia wszystki kaloryferów i jak ktoś ma kaloryfer skręcony to dupa i jest zimno. Ja mam taki niefart, że siedzę akurat przy samym kaloryferze, więc jak ustawię go na maxa to czuję się jak na saunie. Oczywiście nie stosowałem się do nowej teorii, przez co zostałem oskarżony o działalność wywrotową i brak integracji z resztą. W każdym bądź razie wezwano specjalistę od pieca, który stwierdził na podstawie pomiarów, że sygnał nie przechodzi od terminala na górze (tam gdzie ustawialiśmy temperaturę) do zaworu elektrycznego. Pojawiła sie wizja kucia ścian i kładzenia nowego kabla. I teraz zaczyna się najlepsze wkracza super majster od razu stwierdzając "że specjalista gówno wie" otworzył skrzynkę rozdzielczą koło pieca - wyskoczyła cała chmara poplątanych kabli (jakby nie można było tego zrobić porzadnie) zaczął mierzyć, po chwili zafrasował się, pomierzył jeszcze raz i krzyknął :"Ku...wa pomyliłem kable" po czym zaczął się smiać i do końca dnia miał strasznie wesoły humor zupełnie jakby zrobił najlepszego psikusa. Okazało się, że zmieniając temperaturę u nas tak na prawdę zmienialiśmy ją dwa pietra niżej, a ci z dołu ustawiając temperaturę ustawiali ją u nas. Sytuacja wyglądała tak. My ustawiamy wysoką temperaturę, a u sąsiadów z dołu robi się goraco, więc oni obniżają temperaturę, czyli u nas robi się jeszcze zimniej, no to my ponownie zwiększamy temperaturę. U sasiadów ukrop, skręcają temperaturę na minimum a u nas robi sie lodówka. Po prostu szał ciał.
Zachęcam Was do podzielenia się swoimi przygodami związanymi z fachowcami... .
1
1
0
1
2006-03-21 12:41:23
74
2006-03-22 11:18:38
62
0
2006-03-21 00:00:00
bogus/hydraulik.jpg|right|polski hydraulik|0||bottom||
bogus/jaro.jpg|left||0||bottom||
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
14
18
0
385
62
Polska pielegniarka...
Artykuł Tomka zmotywował mnie, aby przyjrzeć się "bliżej" kampanii reklamowej www.poland-tourism.pl, w kontekście wyjazdów Polaków za granice. Sam ...
... nie wiem, na którą wersję się zdecydować:
Polski hydraulik we Francji
{mosimage}
Polski hydraulik w Polsce
{mosimage}
Polska pielęgniarka w Anglii
{mosimage}
Polska pielęgniarka w Polsce
{mosimage}{mosimage}
Chciałoby się podsumować, tu czy tam? Wybór należy do Ciebie!?
Hydraulik na plakacie woła:"Zostaję w Polsce", a pielęgniarka mówi:"Oczekuję Ciebie".
Zastanawiam się tylko, po co nam tylu hydraulików?
1
1
0
1
2006-03-22 13:00:46
64
2006-03-22 13:39:59
62
0
2006-03-22 00:00:00
bogus/hydraulik_ubrany.jpg
bogus/hydraulik_goly.jpg
bogus/pielegniarka_ubrana.jpg
bogus/pielegniarka_rozebrana.jpg|center||0||bottom||
bogus/pielegniarka_rozebrana2.jpg|center||0||bottom||
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
24
17
0
427
63
Czy jestem już kanarem?
Zaczęło się tak dawno dawno temu, kiedy kanarzy w tramwajach byli równie popularni co śnieg w lecie, na trasie Gdańsk-Stogi byłem świadkiem dość dziwnej ale bardzo przezabawnej sceny. Otóż kanar, który pojawił się nagle w tramwaju podchodzi do kobiety i pyta się grzecznie (gdzie te czasy...) „Poproszę o bilet”, kobieta wolno odwraca głowę a jej szczęka nienaturalnie zaczyna opadać w dół....
.... jej niewymownie głupie spojrzenie nie odstrasza naszego dzielnego kanara, który dziarsko pyta ponownie „Poproszę o pani bilet”, w końcu za trzecim razem kobieta wydukała niezmiernie zdziwiona „Co?”. Na co ucieszony kanar widząc, zainteresowanie i szykując się w myślach do wypisania mandatu powtórzył „Bilet, bilet”. Dalsza część zdarzenia nie jest już tak porywająca, zwłaszcza dla naszej zdziwionej bohaterki ale pokazuje jak silne przeżycia i emocje towarzyszą nam podczas spotkania z kanarem (nawet czasami jak mamy skasowany bilet). Ostatnio jeżdżąc w tramwaju przy działającym systemie „Jeden tramwaj – dziesięciu kanarów”, zacząłem zauważać zlęknione twarze bacznie obserwujące moje wejście do wagonu tramwajowego. Szczególnie uwidacznia się podejżliwość współpasażerów, gdy wsiadam bez żadnego bagażu. Natomiast, gdy na przystanku stoi kilka osób tak jak ja bez niczego to w tramwaju wybucha istna panika. Z racji tego że jeszcze nie dawno była zima i nosiłem dużą kurtkę i podejrzewam też specyficzną czapkę, spotkałem się z sytuacją niezbyt cenzuralnych epitetów jakim to ja jestem ....... (niefajnym) kanarem z ust podpitych kolesi. (Ale im szczęka opadła jak wpadła prawdziwa brygada kanarowa i mi też sprawdzili bilet). Ze zgrozą zauważyłem iż przy sprawdzaniu godziny w komórce – czyli grzebaniu w wewnętrznej kieszeni kurtki, ludzie zastygają w bezruchu oczekując na sakramentalne „Dzień dobry, bilety do kontroli”. I nagle odkryłem to czego się obawiałem najbardziej ..... czy jestem już kanarem?
0
1
0
1
2006-04-04 20:18:16
74
0
0
2006-04-04 00:00:00
16
0
1
64
Konstruktorzy Trurl i Klapaucjusz - bohaterowie książek Stanisława Lema
Fragment opowieści o konstruktorach Trurlu i Klapaucjuszu:
Trurl zbudował elektrycznego poetę Elektrybałta i Klapaucjusz postanowił go wypróbować, zadając takie oto zadanie: Niech ułoży wiersz o cyberotyce! Żeby tam było najwyżej sześć linijek, a w nich o miłości i o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i żeby wszystkie słowa były tylko na literę C!
Cyprian cyberotoman, cynik, ceniąc czule
Czarnej córy cesarskiej cud ciemnego ciała,
Ciągle cytrą czarował. Czerwieniała cała,
Cicha, co dzień czekała, cierpiała, czuwała...
...Cyprian ciotkę całuję, cisnąwszy czarnulę!!
A następne zadanie Klapaucjusza było takie: Niech będzie o miłości i śmierci, ale wszystko to musi być wyrażone językiem wyższej matematyki, a zwłaszcza algebry tensorów. Może być również wyższa topologia i analiza. A przy tym erotycznie silne, nawet zuchwałe, i w sferach cybernetycznych.
Nieśmiały cybernetyk potężne ekstema
Poznawał, kiedy grupy unimodularne
Cyberiady całkował w popołudnie parne,
Nie wiedząc, czy jest miłość, czy jeszcze jej nie ma?
Precz mi, precz, Laplasjany z wieczora do ranka,
I wersory wektorów z ranka do wieczora!
Bliżej, przeciwobrazy! Bliżej bo już pora
Zredukować kochankę do objęć kochanka!
...
Jest mi teraz bardzo smutno bo bardzo lubiłem jego książki....
1
1
0
1
2006-04-04 20:48:44
74
2006-04-12 17:07:03
62
0
2006-04-04 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
5
15
0
329
67
wiosna jest taka szałowa
Lubię wiosnę.
Jest tyle kolorów , a wszystkie są świeże. Nagle straciły swą niesmiałość.
Tylko patrzeć a pojawią się ogórki małosolne, czereśnie i zielony groszek!
Po pracy wybiera się najdłuższą drogę do domu, przecież o 20.00 wciąż jeszcze jest jasno.
Wszyscy kochają , jak przykazał Gałczyński, wróbelka.
Dziewczyny są olśniewające, a panowie zapraszają na lody śmietankowe w słodkim waflu.
Można spać przy otwartym oknie całkiem bezkarnie.
Wypada robić głupoty.
I w ogóle wiosna jest taka szałowa.
1
1
0
1
2006-05-05 19:02:03
72
2006-05-10 21:47:10
62
0
2006-05-05 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
3
12
0
403
66
plecaken przepakowen
1
1
0
1
2006-04-28 21:14:37
65
0
0
2006-04-28 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
13
0
320
68
no. 1
ja -> ty -> ktos
|        |       |
v        v       v
ktos->ty -> ja
     \    |     /
       \  |   /
         \| /
          v
(emeduefikefake)
ten uproszczony schemat obrazuje w jaki ssposb pan jezus i pan buk
wpływaja na nasze życie.
1
1
0
1
2006-05-17 23:34:05
62
leon
2006-05-17 23:45:15
62
0
2006-05-17 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
16
11
0
431
69
forma
Chciałbym poruszyć temat, który ostatnimi czasy bardzo mnie zastanawia. Zjawisko to nazywam "formą". Zacznę może od mojej definicji czegoś, co być może wszyscy znamy jednakże nie jesteśmy do końca świadomi.
Poprzez "formę" rozumiem nadanie cech danemu osobnikowi na podstawie pozorów w przekonaniu, że cechy te danego osobnika nalewno charakteryzują lub też chcemy by go charakteryzowały. Formę nadajemy czasami nieświadomie lub też świadomie (nie będę analizował przypadku formy świadomej, która może mieć aspekt zarówno pozytywny jak i negatywny). Człowiekiem, który po raz pierwszy użył tego zwrotu jest Pan Gombrowicz(nie pamiętam imienia). Opisuje on losy pewnego Józia 30-sto kilko letniego mężczyzny. Jedną z form narzuconą Panu Józiowi jest forma nieletniego ucznia. Po wejściu Józia do klasy nauczyciel (nie pamiętam, może miął problemy ze wzrokiem) zwrócił się do bohatera jak do swojego ucznia. Pan Józio być może zaskoczony lub też nie mając wystarczająco sił by odrzucić narzucaną mu formę, przysiadł na krzesełku i przyjął zachowanie, którego oczekiwał nauczyciel. Im dłużej ta forma trwała tym bardziej stawała się oczywista dla obserwującego otoczenia i coraz bardziej trudna do odrzucenia.
Zastanawiam się ilu z nas, świadomie lub nieświadomie narzuciło lub też przyjęło formę? Zastanawiam się czy odrzucając formę nie staniemy się kimś obcym dla otoczenia, które dotychczas zdążyło nas zaakceptować w tej formie? (Dużo tego słowa- to świadomie:).Odrzucenie formy w każdym razie, może być bardzo trudne.
1
1
0
1
2006-06-01 14:49:10
76
2006-06-01 14:54:25
62
0
2006-06-01 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
9
10
0
362
70
psie kupy
Dziś na spacerze wjechałem kołami wózka w wielką psią kupę.
Zrobiłem to tak solidnie, że przejechałem po niej aż dwoma kołami zanim się zorientowałem. Na początku przypomniała mi sie scena, wiadomo jaka, z filmu dzień świra za względu na rozmiar kupy, ale nie widziałem w pobliżu żadnego papieru więc to chyba pies. Po chwili przypomniała mi się jeszcze jedna scena, jednak już nie z filmu a z życia namiotowego w Szwajcarii, ale o tym wiedzą tylko nieliczni i niech tak zostanie. Ta psia kupa skłoniła mnie do refleksji nad naszym społeczeństwem. I, to może trochę dziwne, skojarzyłem to zdarzenie z występem naszej reprezentacji na mundialu. Czynnik który łączy te sytuacje to brak instynktu samozachowawczego, bo tak samo jak ja wjechałem w tą kupę mógł w nią wjechać mąż właścicielki psa, który ją zrobił, tak samo jak wiele osób spartaczyło przegotowanie piłkarzy do mundialu a potam patrzeli na porażkę z ekwadorem zastanawiając się dlaczego tak się stało? Teraz Pawła Janasa będą oceniać dinozaury polskiej myśli trenerskiej (sic) takie jak: apostel, piechniczek i strejlau, którzy jako trenerzy ostanio pracowali około dzisięciu lat temu. Oni wszyscy od dawna robią kupy i nie sprzątają bo im się niechce. Brakuje chęci zmian, podpatrywania rozwiązań innych i nadążania za światowymi tendencjami bo teraz w futbol gra się inaczej, bo teraz właściciele psów sprzątają kupy. Tak długo reprezentacja nie zagra na wysokim poziomie jak długo na ulicach będą leżały psie kupy...
1
1
0
1
2006-06-25 11:34:55
66
2006-06-25 11:46:46
62
0
2006-06-25 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
2
9
0
214
71
kto sie boi argentyny?
wołek i osiołek
rysiu z klanu, szakira
0
1
0
1
2006-06-25 11:51:43
77
2006-06-25 11:52:40
77
0
2006-06-25 00:00:00
2
8
0
1
72
ściema
polityka
myślę, że polityka to ściema a politycy to pajace; wszystkim kierują Ci co mają wielką kapuchę i skrawki rzucają ladacznicom politykierom
0
1
0
1
2006-07-13 21:55:49
66
0
0
2006-07-13 00:00:00
7
0
1
73
ściema
polityka
myślę, że polityka to ściema a rządzą Ci co mają wielką kapuchę i scinki rzucają ladacznicom politykierom
1
1
0
1
2006-07-13 21:57:59
66
0
0
2006-07-13 00:00:00
6
1
1
74
luz
w szwajcu
to kwestia braku napięcia związanego z takimi pierdołami jak sąsiedzi i muza pare razy w tygodniu do 4 rano, dostanie wpierdol na ulicy za brak innego zajęcia napastników, gówna psie na ulicach...
1
1
0
1
2006-07-15 00:13:26
66
2006-07-25 03:38:41
66
0
2006-07-15 00:00:00
3
5
0
99
75
bulwar umarł
oficjalnie ogłaszam zależny serwis informacyjny za martwy...
1
1
0
1
2006-08-14 10:29:23
66
0
62
2006-08-14 00:00:00
4
0
30
78
tytuł później
Wracając dzisiaj z warzywniaka...
Wracając dzisiaj z osiedlowego warzywniaka, zobaczyłam na ścianie jednego z budynków duży napis "RUDY TO PEDAł". Nie znam Rudego i nie wiem czy jest "pedałem" , dlatego trudno mi się w tej sprawie wypowiadać. Bardziej jednak zastanowił mnie człowiek, który zadał sobie trochę trudu, żeby poinformować mieszkańćów o skłonnoćiach Rudego. Może chciał zwyczajnie dopiec Rudemu, a może odreagować kłótnię między kuplami. Poszłam dalej. Na nastepnym budynku widniał napis "ZIOłAS TO KONFIDENT",na spożywczaku "ZIOłAS SPRZEDAJE,100%PEWNE" I "ZIOłAS KONFITURA". Najwyraźniej Ziołas cieszy się większą popularnością.
Takie oto przesłanie wpisało się w nasze osiedle. Rozbawiło mnie zaangażowanie autora. Szkoda tylko nowej elewacji.
1
1
0
1
2006-08-24 12:28:37
72
2006-08-24 13:22:46
62
0
2006-08-24 00:00:00
pageclass_sfx=
back_button=
item_title=1
link_titles=
introtext=1
section=0
section_link=0
category=0
category_link=0
rating=
author=
createdate=
modifydate=
pdf=
print=
email=
keyref=
2
1
0
51